piątek, 31 maja 2013

'Here's a lullaby to close your eyes...'


http://th02.deviantart.net/fs70/PRE/i/2011/231/7/a/breathing_by_thesweetblackmadness-d473ijc.jpg

|Inez|19|hetero|
|Rude/czerwone włosy|Tatuaż na prawej łapatce|
'Złap wiatr w żagle marzeń, a wszystko, czego pragniesz będzie Ci dane...' 
Łaczka z krwi i kości przedstawia się jako Inez. Jest przecietnego wzrostu, mierzy zaledwie 170 cm. Ma rude/czerwone, proste włosy, sięgające do piersi. Długie rzęsy, osłaniające dziko zielone oczy o przenikliwym wzroku. Często się śmieje, nawet z poważnych rzeczy. Przytuli się do każdego, nie ważne, kim jest. Chociaż ta zabawna, wiecznie uśmiechajaca się Inez to tylko przykrywka, pomagajaca tej prawdziwej. Może boi się, że nie zaakceptują jej, jak i ona nie zaakceptuje siebie samej...
http://25.media.tumblr.com/58e6995e43cd3cb329bedf8cca1167a7/tumblr_mhzu9gmHoz1r312weo1_500.jpgKiedyś często nazywana Pinezką, co wymowało się ze zdrobnieniem jej imienia. Bywała też przezywana rudą, czy Blood, przez włosy.

Nauczyła się kryć swoją prawdziwą 'ja', oraz nadawać nowe znaczenie każdej sytuacji w swoim życiu. Zawsze ma przy sobie mały notesik, w którym zapisane ma wszystkie terminy, które mogą jej się przydać. To z niego czerpie całą wiedzę na temat świata, który ja otacza.
http://fc08.deviantart.net/fs70/i/2012/344/e/4/smoke_by_thesweetblackmadness-d4t8trr.jpg
 
Zdaje sie ufać wszystkim, nigdy nie miała, lub nie przyznawałą sie do jakiegokolwiek sekretu. Wiedziała, że sporo 'żmij', może na tym żerować, więc wolała tego uniknąć. Nigdy nie przyzna sie do samotności, lub smutku. Nawet, jeżeli przed chwilą zalewała się łzami, siedząc gdzieś tam w kącie, to po kilku sekundach może zacząc się śmiać, jednak nie do końca szczerze.


Najczęściej ubiera się w krótkie, jeansowe spodenki i jakiś t-shirt. Nie przywiązuje wagi do makijażu/wyglądu. Chociaż jak ma wyjść do ludzi, to woli wyglądać 'przyzwoicie'. Bardzo często zamyka sie w swoim pokoju, słuchając muzyki i leżąc na łóżku. Posiada też bardzo dzwiny nawyk leżania na stołach. Sama nie wie, skąd sie jej to wzięło, ale tak się do tego przyzwyczaiła, że robi to przy każdej możliwej okazji. Oczywiście wcześniej upewniajac się, że nikt jej nie widzi. 

czwartek, 23 maja 2013

Counting the days until my death is like counting grains of sand in a bowl.

Deran Spenser, w sumie niczego nie można być pewnym. To jakże pomysłowe imię i nazwisko nadała mu tajna baza wojskowa. Bo matka jak i ojciec zwracali się do niego 'synu', jakby nigdy nie miał imienia( i chyba tak właśnie było )Wierzcie lub nie, ale właśnie tam oddali go rodzice, kiedy stwierdzili , że nie są już wstanie go ochronić - wiedzieli co dla niego dobre. Po za tym nie był zwykłym dzieckiem, w sobie , między organami wewnętrznymi siedział wężowaty przyjaciel. Jak to profesjonalnie nazwała grupa : sybiot. Mało, przekonujące prawda ? Na środku brzucha w miejscu pępku widnieje wielki ' X ' Przez niego właśnie wyciągnąć można larwę Goa'uld. Na takich osobników jak on mówi się Jaffa. Dzięki juniorowi zyskał długo wieczne życie, zdrowie, siłę, i wiedzę. Wiedza ta dosłownie urodziła się wraz z nim, posiada wszystkie informacje jakie mieli jego rodzice, wspomnienia, teksty czytanych dokumentów, książek, obrazy ludzi i uczucia do momentu zapłodnienia. Nie jest to wszystko takie jakie było przedtem i nie jest proste przypomnienie sobie takich rzeczy. Spędził wiele lat by odtworzyć ich wiedzę militarną, samą militarną a co z resztą ?

Przez pierwsze 20 lat przebywał na planecie zwanej Chulak (czyt. Czulak ). Wyjaśnię tutaj kwestię lat, opuszczając swój dom wyglądał na 6 latka, dzięki stworzeniu wewnątrz niego starzenie również się opóźniło. Życie na jego rodzinnej planecie było nie zbyt ciekawe , już od najmłodszych lat uczył się walki, by później móc służyć swoim bogom. Bogowie jednak byli tylko takim nosicielami jak i oni wszyscy jednak posiadali tylko dla siebie pewne urządzenia mechaniczne, które nadawały im bardziej boskiej charakterystyki i z tym się łącząc władzy, bo kiedy ludzie się ich bali oni mogli wmówić im wszystko. Na ich planecie, panował jeden z boków, na innych byli inni, jednak wsyscy oni prowadzili ze sobą wieczne wojny. Deran'a  uczono by prawie nic nie mówił i tylko słuchał, żeby wykonywał rozkazy ( tak jakby byli robotami, bez uczuć i tym podobnych ), ale on był bystry, bardziej niż niektórzy, od kiedy zaczął pojmować co się na tym świecie dzieje, uświadomił sobie, że ten tamten wcale nie jest Bogiem jednak musiał udawać posłusznego. Jego rodzice w końcu też to zrozumieli, przejrzeli na oczy, zauważając ile zła uczynił ich bożek. Wykradli więc jeden ze statków kosmicznych i wyruszyli w podróż na bezpieczniejszą planetę. Kiedy dotarli do Ziemi, chcieli spróbować żyć jak normalni ludzie, zwykli ludzie. Bo to w pewnym sensie są ludzie tylko z pasożytami wewnątrz siebie. Jednak nie udał się im ten plan. Specjalna placówka się nimi zajęła, Rodzice jego czując co się stanie oddali go do jednostki wojskowej zajmującej się takimi przypadkami jak on. Ludzie tam wychowywali go jak własnego syna, tam właśnie nabrał pewnych cech charakteru.

Jak na Jaffa jest całkiem rozmowny. Nawet czasami żartuje i się śmieje. To jest nawet niespotykane, bo jego rasa przez wiele lat była zniewolona ( więc z czego się tu cieszyć, nie ? ). On spośród swoich ludzi jest wyjątkowym przypadkiem, bo większość czasu chcą czy nie chcąc spędził na Ziemi. Miał świetnego mentora, który chyba tak na niego wpłynął. Niektóre jednak cechy nie zostały stłumione nawet przez niewolę i to co przeszedł. Od zawsze był nieufny, wszystko podważał i krytykował, wygłaszał swoje zdanie( kiedy mógł ) oczywiście twierdząc, że tylko ono może być prawidłowe.

Życie jednak trochę go jednak oszlifowało. Teraz w końcu liczy sobie 95 lat, ale nie bądźcie
przerażenia, nie jest staruszkiem o kuli, który wiecznie nie może znaleźć swojej szczęki,  co to to nie. Wygląda na jakieś mniej więcej 25 lat i fizycznie sławnie tak się czuje, i nawet trochę zachowuje. W placówce nie było mu źle nawet jak czasami na nim eksperymentowali, nie robili mu krzywdy  tylko badali coś co dla nich było nieznane. Wszystko było dobrze dopóki, no właśnie nie mogło być tak pięknie całą wieczność. Jego mentor został zamordowany, na jego oczach, ludzie dali mężczyźnie kulkę w głowę. Nie zdawali sobie sprawy, że on tam był. Deran przez długi czas zastanawiał się dlaczego tak się stało ? Czemu to zrobili ? Czy Jack był niewygodny ? Podsłuchał kiedyś pewną rozmowę, chcieli wyjąć z niego symbiota, żeby robić na nim eksperymenty, a to oznaczało by śmierć nosiciela, mentor nie chciał na to pozwolić i dlatego został postrzelony. Z resztą czasami się zmieniły, on nie był już im dłużej potrzebny, a nawet był kłodą pod ich nogami.A więc, gdy tylko chłopak się dowiedział uciekł z placówki uprzednio zabierając potrzebny mu ekwipunek, czyli broń ( Zata), chcieli go zatrzymać, ruszyło za nim kilka strażników strzelali do niego i niestety trafili, jednak on nie był w takim złym stanie, kiedy znalazł sobie bezpieczne miejsce  ,wyjął kule z barku ramienia i nogi, takie rany jak te u niego goiły się dużo szybciej niż u przeciętnego obywatela Ziemi.

Broń Goa'uldów - Zat`nik`tel


Przysiągł jednak pomścić śmierć swojego nauczyciela.

Ważniejsze informacje :
  • Wygląda na 25 lat w rzeczywistości ma 95
  • Pochodzi z planety Chulak 
  • Jego rodzice zaginęli w niewyjaśnionych okolicznościach
  • Rasa z której się wywodzi nazywa się Jaffa
  • Zat.- broń rażąca cel prądem. Jeden strzał powoduje utratę przytomności, dwa zabijają, a trzy dezintegrują ciało.
  •  Nie jest nieśmiertelny, lecz mimo to nawet, gdy otrze się o śmierć, jest w stanie przeżyć.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapewne jeszcze nie raz karta ulegnie zmianie. Jeśli są jakieś punkty, które są mało jasne, to chętnie odpowiem na wszelkie pytania.Z góry przepraszam, jeśli nie zaliczyłem jakiegoś kryterium.

sobota, 18 maja 2013

"When you feel my heat, look into my eyes, it's where my demons hide...





...Don't get too close
It's dark inside
It's where my demons hide."


Savihierra Antiell



۞Savihierra Antiell ۞Fizycznie 20 ۞ Psychicznie 300 ۞Czarownica ۞Heteroseksualna ۞





Jej imiona?

Dosyć dziwne, nawet jak na taką osóbkę. Brzmią one  Savihierra Melyrie Vescalluque. Jej nazwisko, Antiell, nie jest prawdziwe, bowiem nie chce mieć już nic wspólnego ze swoją przeszłością. Co było, to się nie odstanie, więc wymyśliła sobie nazwisko i jest pewna, że dopóki jej prawdziwe siedzi jedynie w jej głowie, może być spokojna. Co do jej miana... Podobno każde z jej imion ma osobne znaczenie, lecz nigdy nie dowiedziała się choćby jednego z nich.

Jej wiek?

Kobiet o wiek się przecie nie pyta...Ale skoro nalegasz. Uważaj, możesz przeżyć lekki wstrząs...Choć fizycznie ma około 20, to psychicznie liczy sobie około trzysta lat. Wiele, prawda? Lecz nie dla niej. W końcu ma przed sobą jeszcze...Całą wieczność? Oczywiście wykluczając fakt, że Ci debile mogą ją zabić.

Jej rasa?

"Nic szczególnego", możesz od niej usłyszeć. Savie jest czarownicą, lecz tylko w połowie. Posiada także umiejętności Nekromanty, do czego przyczynił się jej ojciec. Tak więc, już teraz można stwierdzić, że wiele ona potrafi. Szczególnie, gdy miała aż trzy stulecia, by szlifować swoje umiejętności. Gdyby więc przyszło Ci wyzwać ją na magiczny pojedynek, wiedz, z kim masz do czynienia.

Jej charakter?

Mogę się założyć, że nikt nie będzie w stanie dokładnie go określić. Dlaczego? To dziewczę jest chodzącą zagadką. Zawsze powie lub zrobi coś, czego nikt nie przewidzi. Musisz przede wszystkim wiedzieć, że jest cholernie nieufna. Z dystansem podchodzi do nieznajomych jej osób i raczej nie dopuszcza do siebie nikogo. Skrytość to druga z jej najważniejszych cech. Nigdy nie oczekuj, że zwierzy Ci się z czegoś. Jeśli będzie miała na to ochotę, może coś z niej wyciągniesz. Nie jest agresywna, przynajmniej nie aż tak. Rzadko się złości, prędzej obrzuci Cię zirytowanym spojrzeniem i odejdzie, niźli rzuci na Ciebie jakieś zaklęcie. Możesz być pewien, że Savihierra to uosobienie spokoju. Oczywiście potrafi być zabawna, kiedy zechce. Jeżeli komuś zaufa, nigdy go nie opuści. Za swymi przyjaciółmi jest gotowa pójść do Piekła (Na co i tak jest skazana). Jest strasznie małomówna, uważa, że jeśli już masz już coś powiedzieć, to mów mądrze i z sensem. Niemal nigdy nie posługuje się ironią, no, może przynajmniej stara się jej nie używać.

Jej historia?

Nie jest zniewalająca, od razu ostrzegam. Poza tym, masz wielkie szczęście, że na mnie trafiłeś, bowiem nikt nie zna jej tak dobrze jak ja, oczywiście nie wliczając jej samej. Tak więc, posłuchaj...
Savie urodziła się w małym miasteczku, które dziś już nie istnieje, choć najprawdopodobniej leżało gdzieś w północnej Anglii, dokładnie siódmego marca 1713 roku. Jej matka, Czarownica, zmarła rok po jej narodzinach, gdy jacyś obłąkani ludzie spalili ją na stosie. Nekromanta Flavius, jej ojciec uciekł wraz z nią z miasteczka, by skryć się w oddalonym od miasta lesie. Tam żyli przez wiele lat, nie mając styczności z żadnym człowiekiem. Savie pobierała nauki u swego ojca, aż do czasu, gdy ukończyła osiemnaście lat. Potem przybyli ludzie, spalili jej dom, zabili ojca… Dziewczyna ledwo uszła z życiem. Uciekła gdzieś na południe, rozpoczynając swoja podróż. Jej ciało zatrzymało już swój rozwój, ponieważ przed dzień swej śmierci Flavius odprawił rytuał, dzięki któremu jego córka stała się nieśmiertelna. Czas już jej nie zagrażał, choć nadal była podatna na rany fizyczne. Pierwsze lata tułaczki minęły całkiem spokojnie, zazwyczaj kradła, aby jakoś przeżyć. A potem napotkała podobnych sobie. Było ich dziewięciu, pięciu mężczyzn i czworo kobiet. Nazywali siebie „Srebrnokrwistymi” z powodu barwy krwi, jaka płynęła w ich żyłach. Szybko odnalazła w nich sprzymierzeńców i od tamtej pory byli nierozłączni. Podróżowali po obcych ziemiach, trudniąc się odpłatnym mordowaniem bestii, głównie wilkołaków. Żyło im się całkiem dobrze, dopóki nie natrafili na pewne stado. Walka była długa i zacięta, lecz w końcu polegli zarówno Łowcy Stworów, jak  i stado. Została jedynie Savihierra i Przywódca stada. Długo trwało, zanim Czarownica pokonała księżycowe stworzenie. Pochowała swych przyjaciół i ruszyła przed siebie, ukrywając się przed resztą świata. Mijały kolejne lata, równie ponure i pozbawione kolorów jak poprzednie. I w końcu nastały nowe czasy, nowe rządy. Ludzie poczęli tępić Odmieńców, pragnąc samemu władać Ziemią. Kiedy Savi trafiła do pewnego miasta, rozpoczęło się polowanie na nią. Biegła jedną z ciemnych uliczek, gdy nagle dostrzegła studzienkę. Uznając ją za jedyny swój ratunek wskoczyła do niej, pogrążając się w ciemnościach tuneli…

Jej Partner?

Proszę Cię, nie bądź śmieszny. Savi jest zbyt zabiegana, by zawracać sobie głowę chodzeniem na randki. Poza tym… Prędzej poucina Ci palce, niż pozwoli Ci się dotknąć. Nie, nie ma partnera życiowego i na razie go nie przewiduje. Przynajmniej tak myśli. W głębi serca pragnie odnaleźć swojego księcia na białym koniu. Ale prędzej zamilknie na wieki, niźli Ci to wyjawi.  


Jej potomstwo?

Teraz już chyba naprawdę żartujesz. Nie ma partnera, nie ma potomstwa. To chyba jasne, prawda?

Jej umiejetnosci?

Oh, tego ma całe mnóstwo. Poczynając od tych wszystkich, którymi obdarzyła ją Matka Natura, czyli zwinność i szybkość. Ma wyostrzony słuch i węch, co jest nawet bardzo pomocne, ale gorzej już ze wzrokiem. Choć w dzień dosyć słabo widzi, nocą dostrzega wszystko. Z siłą też u niej dosyć krucho, ale nadrabia to umiejętnościami walki bronią białą. Zazwyczaj walczy dwoma sztyletami i swoim magicznym berłem. Nie trzeba wspominać o umiejętności posługiwania się magią, prawda?

Jej ekwipunek?

Niewiele przy sobie nosi, zazwyczaj są to po prostu dwa srebrne sztylety ze zdobionymi rękojeściami oraz jej magiczne berło, coś w rodzaju różdżki. Prócz tego na jej szyi wisi rzemyk z małą kostką wilkołaka. Nie uważa, by więcej było jej potrzebne.

Ciekawostki

۞Nienawidzi zapachu krwi. Złe wspomnienia z przeszłości.
۞Posiada tatuaż na karku przedstawiający samotnego smoka.
۞Jej tęczówki potrafią zmieniać kolor, w zależności od nastroju. Nieprzewidziany efekt pewnego zaklęcia.
۞W nocy zawsze śni się jej ten sam sen, przedstawiający wydarzenia z dnia, gdy zginęli jej przyjaciele.
۞Jej krew jest jak płynne srebrno. Nie ma pojęcia, dlaczego.

 
***
Od Autorki słów kilka...
KP nie jest zniewalająca, ale jakaś jest. Jestem nawet z niej dumna, bo według mnie nawet mi wyszła. Czasem może ulegać zmianom. Jeżeli chodzi o wątki i powiązania: Jestem jak najbardziej chętna.